Bariera na granicy z Białorusią wciąż potrzebna

Planowana bariera na granicy polsko-białoruskiej (zdj. Straż Graniczna)
Planowana bariera na granicy polsko-białoruskiej (zdj. Straż Graniczna)
W świetle obaw wywołanych konfliktem zbrojnym u naszego sąsiada takie działania mogą wydawać się teraz zbędne lub zupełnie nieadekwatne do sytuacji. Jak dalekie jest to od prawd

Udostępnij:

W sytuacji, gdy trwa wojna na Ukrainie, jednym z ostatnich zmartwień wydaje się kwestia budowy muru na granicy polsko-białoruskiej. W tej chwili duża część Straży Granicznej i MSWiA zaangażowana jest w sprawne proces przyjmowania uchodźców z Ukrainy. Jednak wkrótce możemy mieć do czynienia z nasileniem się migracji ze strony białoruskiej.

Z oficjalnych informacji Straży Granicznej wynika, że szlak wschodni jest ciągle aktywny pomimo włączenia się Białorusi w działania wojenne. Ta aktywność jest jednak relatywnie niska – w ciągu ostatniego tygodnia mowa była o zatrzymanie około setki osób próbujących nieleganie przekroczyć granicę. Wśród narodowości są obywatele Iraku, Syrii, Sudanu, Somalii, Turcji, Jemenu, Kongo czy Burkina Faso. Część z nich na Białoruś przedstała się przez Rosję.

Przy okazji dochodzi do prowokacji i ataków na polskie służby graniczne. Jak podaje oficjalne konto Straży Granicznej, 28 lutego funkcjonariusze mieli do czynienia z próbą siłowego przejścia, w trakcie której grupa kilkunastu osób rzucała w nich kamieniami. Wśród rzucających mieli też być żołnierze białoruscy. 

Takie prowokacje mogą się powtarzać im bardziej sytuacja będzie się zaostrzać na Ukrainie. Działania poniżej progu wojny ze strony Białorusi mają na celu:

  • odciągnięcie i rozproszenie polskich służb od pomocy uchodźcom przy konflikcie z Ukrainą,
  • wywołanie reakcji, która mogłaby służyć ewentualnej dalszej eskalacji,
  • budowanie wśród Polaków wrogości wobec osób uciekających z Ukrainy, a pochodzących spoza Europy.

Kolejny argumentem przemawiającym za kontynuacją stawiania umocnień granicznych jest niesłabnąca aktywność na forach imigranckich i wśród przemytników, sondująca możliwość przedostania się do Europy szlakiem białoruskim. Białoruś i Polska pozostały już w świadomości ludzi jako jeden ze szlaków migracyjnych na Zachód i prawdopodobnie w jakimś stopniu będą wykorzystywane, w zależności od relatywnej łatwości dostania się na teren UE, w porównaniu z innymi trasami.

W związku z dużą liczbą obcokrajowców uciekających z Ukrainy pojawiły się pogłoski, że są to imigranci, którzy przeszli tam z Białorusi i próbują się przedostać do nas przez ukraińskie przejścia graniczne. Jest to scenariusz dość wątpliwy. Po pierwsze, na Ukrainie było dużo (ok. 80 tysięcy) studentów, migrantów ekonomicznych, a także prawdopodobnie osób nielegalnie tam przebywających. Oni wszyscy teraz uciekają i ta liczba wystarcza, żeby sprawić wrażenie gremialnej obecności takich osób wśród uciekinierów. 

Po drugie, bardzo mało prawdopodobne jest, żeby Białorusi w dniach konfliktu udało się przewieźć duże liczby migrantów w sytuacji podwyższonej aktywności wojsk ukraińskich. Wreszcie po trzecie, jest sporo przejść bliżej samej Białorusi, więc pojawienie się takich migrantów w Medyce czy Krościenku jest nieekonomiczne z punktu widzenia pokonywanej drogi. 

Możliwe, że w przyszłości takie strumienie mogą się pojawić, ale obecnie dostęp do Ukrainy jest utrudniony. Natomiast jeżeli dojdzie do uzgodnień pokojowych między Rosją a Ukrainą, czy też innego zakończenia konfliktu, granica między Białorusią a Polską pozostanie dogodnym miejscem do działań prowokacyjnych.

Budowa faktycznie rozpoczęła się dopiero pod koniec stycznia. Jeszcze przed rozpoczęciem wojny na Ukrainie przeciwko budowie muru protestowały organizacje proemigranckie, ekologiczne, wspierane przez Komisję Europejską, a samorządowcy domagają się inwestycji i naprawy dróg, które zniszczyło wojsko i sprzęt budowlany. Nawet pomimo trwania wojny, 27 lutego organizacje lewicowe i ekologiczne protestowały przeciwko jego budowie pod hasłem „nie dla muru między ludźmi”.

Argumentem podnoszonym przez przeciwników jest to, że mur nie zabezpieczy Polski przed nielegalną imigracją. 

Nikt nie twierdzi, że taki system zabezpieczeń jest sukteczny w 100%, ale jeżeli będzie działał np. w 80%, to zamiast 10 tysięcy przedostaną się 2 tysiące imigrantów o nieuregulowanym statusie, a to stawia przed systemem azylowym i deportacyjnym zupełnie inne wyzwania. Mur ograniczy też bezpośrednie prowokacje ze strony białoruskiej wymierzone w licznie stacjonujących przy granicy żołnierzy. Wreszcie, ograniczy koszty pilnowania granicy związane z liczebnością personelu, jaki jest do tego oddelegowany.

Argumenty, że wzmacnianie ochrony granicy jest nieskuteczne, zderzają się z informacją „Gazety Wyborczej”, że jest to rozwiązanie coraz powszechniej wybierane przez kraje posiadające problemy z nielegalną imigracją, przemytem czy agresywnymi zachowaniami sąsiadów. Powstały lub powstają zapory między Indiami a Bangladeszem, Marokiem a Algierią, Uzbekistanem a Kazachstanem, Nigerią a Kamerunem, Austrią a Słowenią, Iranem a Pakistanem, czy Turcją a Syrią. Ten ostatni płot współfinansowany był z pieniędzy unijnych.

Istniejące/budowana (czerwony) i planowane (żółty) zapory graniczne w Europie. Na świecie jest znacznie więcej. Źródło Statista

Jak podaje Infosecurity24, Straż Graniczna przyspieszyła tempo prac nad zaporą, będą postępowały także w weekendy. Ogrodzenie zostanie wzmocnione przez nadzór elektroniczny. W świetle obaw wywołanych konfliktem zbrojnym u naszego sąsiada takie działania mogą wydawać się teraz zbędne lub zupełnie nieadekwatne do sytuacji. Należy jednak liczyć się także z tym, a także mieć nadzieję, że sytuacja na Ukrainie unormuje się w najbliższej przyszłości, a wtedy trzeba być gotowym na powrót wyzwań, z jakimi mieliśmy już do tej pory do czynienia.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn