Prezydencja Francji wobec ochrony granic UE

Prezydencja Francji ma skupić się na ochronie granic UE (zdj. Presidence de la Republique)
Prezydencja Francji ma skupić się na ochronie granic UE (zdj. Presidence de la Republique)
Wewnętrzne problemy Francji z islamistycznym separatyzmem przekładają się na jej unijną politykę. Francja deklaruje chęć wzmocnienia unijnych granic.

Rok 2021 to bez wątpienia czas, w którym wpływ zwolenników otwartych granic uległ osłabieniu. Coraz więcej państw w mniej lub bardziej otwarty sposób domaga się zmiany polityki imigracyjnej. Polskie media, co zrozumiałe, najwięcej miejsca poświęciły kryzysowi politycznemu na granicy z Białorusią. Jednak klucz do zmiany nastawienia w kwestiach ochrony granic leży dziś nie w Warszawie, a w Paryżu. 

We Francji trwa kampania wyborcza, która może pozbawić władzy prezydenta Macrona i sprawić, że V Republika skręci w prawo. Jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej pozostaje kwestia islamizmu, integracji muzułmańskich imigrantów oraz zachowania laickiego charakteru państwa. Po szoku w roku 2020 wywołanym zamordowaniem nauczyciela historii Samuela Paty’ego rząd francuski kontynuuje walkę z „islamskim separatyzmem”. Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego zaakceptowała zasady takie, jak równość kobiet i mężczyzn, potępiła praktyki okaleczania kobiet i  przymusowych małżeństw, a także zobowiązała się do lojalności wobec państwa francuskiego i jego zasad. Środowiska muzułmańskie uległy w tej sprawie naciskom rządowym. 

Francja kontra islamistyczny separatyzm

Szerokim echem w mediach odbił się list francuskich generałów, ostrzegających przez rosnącymi wpływami islamskiego fundamentalizmu na życie społeczne nad Loarą. Ich zdaniem nierozwiązanym problemem pozostaje „dezintegracja, która wraz z islamizmem i podmiejskimi hordami prowadzi do oderwania wielu fragmentów naszego narodu, by przekształcić je w terytoria sprzeczne z naszą konstytucją” (Anger as ex-generals warn of 'deadly civil war’ in France – BBC News). 

Grupą szczególnie narażoną na ataki terrorystyczne pozostają francuscy policjanci. W kwietniu 2021 roku w Rambouillet nożownik zaatakował 49-letnią funkcjonariuszkę Stephanie M. Kobieta zmarła. Sprawcą okazał się Jamel G., obywatel Tunezji, który przybył nielegalnie do Francji w 2009 roku. Francuski politolog i specjalista od islamskiego terroryzmu Bernard Rougier w sposób następujący nakreślił tło podobnych zamachów: „Ideologia dżihadu postrzega policję jako kwintesencję bezbożnej władzy, która musi zostać obalona. W świecie muzułmańskim policja jest celem ataków od czasu narodzin ruchów dżihadystycznych. (…) We Francji jest ucieleśnieniem państwa nieprawomocnego, jest w służbie sekularyzmu, opisywanego przez kręgi islamskie jako machina do niszczenia islamu”.

Władze wydają także decyzje o zamknięciu wydawnictw propagujących islamską propagandę oraz zakazują działalności meczetom, które szerzą polityczną wersję islamu. Działania te jednak cały czas nie dają zadowalających rezultatów. Scenariusz powstawania dalszych napięć społecznych pozostaje ciągle aktualny. Ostatnią odsłoną narastających napięć społecznych był atak na procesję ku czci Matki Boskiej. Jej uczestnikom radykalni muzułmanie grozili śmiercią, wznosząc między innymi okrzyki – „Przysięgam na Koran; poderżnę ci gardło”. 

Rząd francuski podejmuje szereg działań zmierzających do ograniczenia wpływów radykałów islamskich. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zwróciło się do OFPRA (agencja do spraw uchodźców) o pozbawienie ochrony azylowej wszystkich, którzy występują przeciwko prawom republiki. Ograniczono także imigrację z krajów Afryki Północnej.

Ochrona granic priorytetem prezydencji francuskiej w UE

Doświadczenia z imigracją bez wątpienia wpłyną na Unię Europejską. 9 grudnia prezydent Francji przedstawił priorytety, zaczynającej się 1 stycznia francuskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej; wśród nich pojawiła się reforma strefy Schengen oraz zapowiedź wzmocnienia granic zewnętrznych Unii Europejskiej w sytuacji wojny hybrydowej.

W ocenie Macrona zatarła się różnica między uchodźcą a nielegalnym imigrantem, co szkodzi samej instytucji azylu.

„Kiedy państwo członkowskie nagle staje w obliczu kryzysu, który wymaga wzmocnienia kontroli na zewnętrznych granicach naszej Unii, musi mieć możliwość skorzystania ze wsparcia Frontexu” – zapowiedział Emanuel Macron. „Suwerenna Europa to Europa zdolna do kontrolowania własnych granic” – dodał polityk, odnosząc się do napięcia wywołanego przez Białoruś. Więcej pieniędzy ma popłynąć do służb zajmujących się ochroną granic. Jednocześnie Macron zapowiedział walkę z nadużywaniem prawa do azylu, a także stworzenie mechanizmu, pozwalającego skutecznie reagować na sytuacje kryzysowe w rejonach przygranicznych. W jego ocenie zatarła się różnica między uchodźcą a nielegalnym imigrantem, co szkodzi samej instytucji azylu. „By chronić prawo do azylu, wynalezione na europejskim kontynencie, przed sprowadzaniem go na manowce, musimy znaleźć organizację polityczną zdolną do ochrony swoich wartości”.

Postulaty te w dużej mierze pokrywają się ze zgłoszoną 14 grudnia propozycją Komisji Europejskiej, która postuluje wzmocnienie kontroli lotów na strefą powietrzną UE, natychmiastowe powroty nielegalnych imigrantów do krajów pochodzenia oraz odstępstwa od prawa złożenia wniosku o azyl na granicach Wspólnoty. W ten sposób Bruksela zareagowała na wniosek 12 państw (Austrii, Bułgarii, Cypru, Czech, Danii, Grecji, Węgier, Estonii, Litwy, Łotwy, Słowacji i Polski), które domagały się w październiku 2021 roku wprowadzenia mechanizmów zabezpieczających Wspólnotę przez hybrydowymi atakami z użyciem imigrantów.

Europa bardziej stanowcza wobec nieregularnej imigracji

Zarówno propozycje unijne jak i francuskie świadczą o tym, że zmienia się w Europie klimat polityczny. Białoruskiemu reżimowi nie udało się stworzyć presji psychologicznej, która pozwoliłaby na szerokie otwarcie granic dla tych, „którzy szukają lepszego życia”. W zasadzie żaden z unijnych urzędników czy liczących się europejskich polityków nie potępił Polski. Nie zrobił tego także Europejski Trybunał Praw Człowieka. Zresztą Polska w swoich działania nie jest osamotniona. Odpychanie imigrantów nielegalnie przekraczających granice (mimo kontrowersji prawnych) stało się praktyką stosowaną także przez Grecję, Hiszpanię i Cypr. 

49 procent niemieckich respondentów opowiedziało się za tym, żeby potrzebującym Afgańczykom „pomagać na miejscu”.

Dziś już Niemcy nie są w stanie narzucić Europie swojej wizji Willkommenskultur. Lewicowy rząd Olafa Scholza pozostaje w tej kwestii osamotniony. Co istotne, również w Niemczech wygasł entuzjazm dla dotychczasowej polityki otwartych drzwi. Władze wschodnich landów otwarcie solidaryzowały się z Polską i wyzwały rząd federalny do podjęcia zadecydowanych działań. Głos przeciwników masowej migracji stał się bardziej słyszalny. I nie chodzi tutaj wcale o wydrukowane w niemieckiej bulwarówce hasło „Polen, danke!”, lecz o zmianę nastawienia samych Niemców. Przy okazji ostatniego kryzysu wywołanego dojściem talibów do władzy w Afganistanie przeprowadzono badania opinii publicznej, w których 49 procent badanych opowiedziało się za tym, żeby potrzebującym „pomagać na miejscu”.

〉 Przeczytaj też „Cena bezbronności: nielegalna migracja i zgoda na autorytaryzm

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn